poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Pierwsze opowiadanie Sory

„Wielka uroczystość”
-Za tydzień odbędzie się uroczysty bal walentynkowy. Obecność uczniów jest obowiązkowa, ponieważ wystawiać będą przedstawienie- powiedziała panna Grace, podczas lekcji języka polskiego.
-Tematem oczywiście będzie miłość - dodała po chwili.
-Czy mamy sami napisać scenariusz?- zapytała siedząca w trzeciej ławce pod oknem, wysoka uczennica Luna.
-Tak. Dobierzecie się w grupy i napiszecie po jednym scenariuszu. Gdy wszyscy je przyniosą, wybierzemy najlepszy i wystawimy podczas balu. Nagrodą dla zwycięzcy tego konkursu, będzie możliwość rozdzielenia ról w klasie.  Nie musicie martwić się o przygotowanie scenografii i kostiumów. Nasz szkolny teatr posiada wiele rzeczy, które będziemy mogli wykorzystać do przygotowań i prób.
Dryń dryń!- rozległ się dzwonek świadczący o końcu lekcji oraz rozpoczynającym się weekendzie.
Luna wybiegła z klasy w towarzystwie swoich przyjaciół- Charlotte i Olivera.
Już w szatni zaczęli rozmawiać na temat przedstawienia. Dziewczyny miały wspaniałe pomysły co do scenariusza, lecz Oliver w ogóle się nie odzywał. Tak jak każdy chłopak nie przepadał za rozmowami o miłości i uczuciach.
-Dlaczego się nie odzywasz, Oli?- zapytała Charlotte- Nie podobają ci się nasze pomysły?
-Mam trochę inną wizję przedstawienia niż wy- odparł.
-Masz rację, ciebie również powinnyśmy się zapytać o zdanie w tej sprawie-Przyznała Luna.- Więc jaki masz pomysł?- zapytała.
-Uważam, że przedstawienie powinno zawierać mały "dreszczyk", w przeciwnym razie będzie mdłe.- Powiedział nieśmiało chłopak, odrobinę się rumieniąc.
Przyjaciółki zachichotały cicho, lecz przyznały mu rację.
Po chwili, gdy już wszystkie sugestie zostały wypowiedziane na głos, grupa młodzieży spacerując alejką w stronę centrum miasta zdecydowała, że spotkają się w sobotę w domu Charlii. Gdy dotarli do rozwidlenia dróg pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę. Luna mieszkała na wprost i jako pierwsza doszła do swojego domu. Była tak podniecona zadaniem zadanym przez pannę Grace, że od razu spisała wszystkie pomysły przyjaciół i zaczęła przygotowywać wstępny plan scenariusza.
Nazajutrz uczennica szybko spakowała swoje zapiski i pobiegła do domu Charlotte. Nie mogła się wręcz doczekać pisania pracy z przyjaciółmi.
Do wyznaczonego domu dotarła spóźniona i zasapana. Gdy weszła do pokoju Charlii dostrzegła przyjaciół siedzących obok siebie na łóżku. Z ożywieniem prowadzili jakąś dyskusję. Gdy zobaczyli Lunę stojącą w drzwiach z tajemniczym uśmiechem, zaczerwieniona Charlotte odskoczyła od chłopaka tak gwałtownie, że ten aż spadł z łóżka. Dziewczyny zaczęły się głośno śmiać, a niezadowolony Oliver pocierać obolałe biodro.
-Przepraszam że musieliście na mnie czekać- powiedziała Luna chytrze się uśmiechając- ale widzę że nie narzekaliście na nudę.
Po tych słowach oberwała miękką poduszką od Charlii, co chwilę później przemieniło się w prawdziwą wojnę. Gdy nie dało się dostrzec już żadnej całej poduszki wszyscy razem runęli na podłogę nie potrafiąc przestać się śmiać. Aby nieco uspokoić śmiech zaczęli sprzątać duży pokój zapełniony białym puchem niegdyś wypełniającym poduszki.
Gdy pomieszczenie było już czyste przyjaciele zaczęli poważną rozmowę dotyczącą przygotowań scenariusza.
-Przygotowałam wczoraj spis naszych pomysłów - powiedziała Luna wyciągając kartkę zapisaną jej estetycznym pismem i podała ją Oliemu - Uważam, że każdy z nas powinien wnieść coś do tej pracy.
-Oliver - powiedziała Charlotte - pomyślałeś nad tym ”dreszczykiem”- w tym momencie narysowała w powietrzu znak cudzysłowu - który według ciebie powinniśmy wpleść w nasze opowiadanie?
- Tak, pomyślałem o tym. Na przykład główną bohaterkę może porwać jakiś zbir i żądać okupu w zamian za jej życie.
-Oli, nie sądzisz, że to trochę... drastyczne?- spytała Luna.
-Ależ skąd!- oburzył się chłopak - Dla dziewczyn to zawsze coś jest nie tak- dodał przewracając oczami.
Dziewczyny nie zwracając uwagi na Olivera, rozmawiały dalej między sobą. Po długich godzinach pracy uzyskali upragniony efekt. Gdy w końcu skończyli robić zadaną im pracę było już późno i nie mogli dłużej zostać u przyjaciółki. Wrócili więc do swoich domów.
Gdy przyszli do szkoły w poniedziałek nie mogli doczekać się lekcji z panną Grace. Ich praca wyglądała wspaniale. Była napisana pięknym pismem Luny z mała pomocą Oliviera na błękitnych kartkach Charlii. Każda osoba dodała coś od siebie, nie tylko w wyglądzie pracy, ale też dzięki swoim pomysłom  w wykonaniu.
Na szóstej lekcji pani polonistka zbierała od grup ich prace. Luna drżącą ręką podała pannie Grace swoje zadanie domowe. Uczniowie dostali zadania do zrobienia na lekcji, a w tym czasie pani nauczycielka wybierała zwycięski scenariusz. 
Nadszedł koniec lekcji. Cała trójka przyjaciół zaczęła z niecierpliwością czekać na werdykt.
-A więc drogie dzieci.- Zaczęła panna Grace.- W konkursie na najlepszy scenariusz wygrała grupa… Luny! Brawo, za najciekawszą pracę dla składu tej drużyny!
Cała klasa zaczęła klaskać. Luna, Charla i Oliver uśmiechali się do siebie składając sobie nawzajem gratulacje.
-Myślę, że ta grupa najbardziej zasłużyła na zwycięstwo.- odezwała się panna Grace - Czy moglibyście wyjść na środek i opowiedzieć o przedstawieniu jakie wystawi nasza klasa?- zapytała.
-Oczywiście - odpowiedzieli chórem przyjaciele stając już pod tablicą.
-Przedstawienie zacznie się od opowiedzenia legendy o miłości z dawnych czasów - powiedziała Luna zaczynając wypowiedź jako najśmielsza z całej grupki - Cały scenariusz dotyczy dwojga zakochanych mieszkańców czarodziejskiego miasta Magnolii, Marii i Ruperta, którzy magicznym pocałunkiem zawarli nierozerwalny związek - dokończyła.
-Lecz niekończący się spokój pięknej czarodziejki i wspaniałego maga zakłóci zbliżające się wielkimi krokami niebezpieczeństwo - dodała Charlotte.
-Opowieść zakończy się hucznym weselem Marii- magini wody i Ruperta- maga lodu - dopowiedział Oliver.
-Oszacowaliśmy, że nasze przedstawienie nie zajmie więcej niż czterdzieści pięć minut - powiedziała z uśmiechem Luna.
Wszyscy ponownie zaczęli bić brawo grupie stojącej na środku sali.
-Widzę, że dobrze wybrałam - powiedziała nauczycielka - Zaplanowaliście już wszystko?- zapytała.
-Tak, wiemy też jak mniej-więcej będzie wyglądała scenografia i kostiumy. Wybraliśmy również aktorów do poszczególnych postaci. Charlotte zostanie Tamafune, czyli nimfą która pomaga głównym bohaterom, Oliver będzie jednym z głównych strażników Magnolii - Warrenem, według moich przyjaciół ja powinnam wystąpić jako Maria, a Rupertem powinien być Jack - w tym momencie, spojrzała na przystojnego szatyna siedzącego pod ścianą. Na jego twarz, wkradł się mocno widoczny rumieniec.
Gdy ostatnia lekcja się skończyła Pani profesor zaprowadziła zwycięzców do szkolnego teatru aby poszukać rzeczy potrzebnych do odegrania sztuki. Po półgodzinie przygotowana była długa do ziemi, błękitno-biała suknia Marii, śnieżnobiały garnitur Ruperta, ciemny mundur Warrena i zwiewna żółto-zielono-biała sukienka do kolan dla Tamafune. Po dłuższym czasie wszystko zostało znalezione i przygotowane, czekało na użycie.

Gdy nadszedł 14 lutego wszystkich aktorów zjadały nerwy, lecz gdy patrzyło się na pięknie przygotowaną scenografię, aż chciało się wskoczyć na scenę i zacząć przedstawienie. Wystrój wyglądał idealnie, wszędzie były granatowe i ciemno fioletowe kwiaty, podłoga przypominała wodę, a na środku sceny stała łódka bez dna, którą kiedyś wykorzystali w przedstawieniu o piratach. W łódce siedzieli już Luna i Jack ucharakteryzowani na Marię i Ruperta. Po pięciu minutach przedstawienie się zaczęło.
Wszyscy widzowie byli oczarowani piękną sztuką, więc aktorzy otrzymali owacje na stojąco. Po zakończonych gratulacjach dla grupy młodych artystów panna Grace powiedziała:
-A więc oto była sztuka przygotowana przez Lunę, Charlotte i Oliviera. Teraz rozpoczyna się bal Walentynowy.  Bawmy się!- po tych słowach rozległ się głośny okrzyk zgody i z głośników zaczęła płynąć muzyka.
Młodzież nie zapomni szybko tego dnia. Wszyscy świetnie się bawili tańcząc i śmiejąc się. Oliver nawet odważył się zatańczyć z Charlotte. W tamten dzień Luna zdecydowała, że w przyszłości zostanie pisarką, a może nawet reżyserką.
Oczywiście dziewczyna odniosła sukces pisząc i kilka lat później wydała swój pierwszy bestseller.


Siemanko, Miśki! :3
Oto ukazało się moje pierwsze opowiadanie. Była to moja praca na j. polski, która została niesprawiedliwie oceniona przez moją polonistkę :<. (P.S. Pozdrawiam panią z podstawówki :p )
Mam nadzieję, że po tym co właśnie przeczytaliście, nie opuścicie naszego bloga... 
Prosimy o komentowanie naszych dzieł :3. 
~Sora

P.S.
Nasi czytelnicy mogą składać zamówienia na jakieś odrębne historyjki (one-shoty). 
~Wasze kochane, adminki :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz