Siemka Chopki!
Szybciej się wyrobiłam z opowiadaniem :3
Serdecznie zapraszam do czytania!
Opowiadanie 1.
Autor: ~ Mello
Korekta: ~ Sora
Anime: Shingeki no Kyojin
Paring: ArminxMikasa
Tytuł: ''Miłości się nie wybiera...''
Rozdział 1.
Tytuł: ''Tamte Walentynki... cz.1''
'' Marzenia, które się spełniają, nie są prawdziwymi marzeniami... " ~ FMA
Z dedykacją dla Sory i oczywiście, dla wszystkich czytelników :3
Wzeszło słońce. Ptaki pięknie śpiewały, tak samo jak każdego poranka. Nic nie wskazywało, że ten jeden, zwykły dzień zmieni moje życie...
Obudziłam się. Wczoraj był wyczerpujący trening, więc spałam jak zabita.
Wstałam. Rozejrzałam się. W pokoju nie było nikogo. Wszystkie łóżka były zaścielone. Popatrzyłam na zegarek. Była dopiero 6.00. Bardzo się zdziwiłam. Do pokoju weszła Sasha.
Miała rozpuszczone, lekko falowane włosy, które sięgały jej do ramion. Na jej policzkach, można było zobaczyć delikatny róż. Usta miała lekko pomalowane błyszczykiem. Ubrana była w różową sukienkę w kwiatki. Dobrze ją pamiętam, bo dostała ją ode mnie na 14-ste urodziny. Założyła jasno różowe balerinki.
Był czwartek, więc nie wiedziałam o co chodzi. Nie zdążyłam się zapytać, skąd ten elegancki strój, przyjaciółka mnie wyprzedziła.
- Widzę, że już wstałaś, śpiochu!
- Jaki śpiochu?! To przecież ja zawsze pierwsza wstaję!
- Oj, już dobrze, nie złość się. - powiedziała podchodząc do mnie bliżej
- Czemu jesteś tak wystrojona... I to o tej porze? - zdziwiłam się
- Ach... To ty nie wiesz, jaki jest dzisiaj dzień?
- Czwartek, o ile się nie mylę...
- Chodzi mi o datę! - wykrzyknęła Sasha
Spojrzałam na kalendarz, wiszący nad moim łóżkiem. Była zaznaczona data 14 lutego.
- Jest czwartek, 14 lutego.
- A, co jest 14 lutego? - zapytała się silnie gestykulując
- Czy dzisiaj jest jakiś sprawdzian? - próbowałam odszukać w pamięci słów nauczyciela - Ale w takim razie, po co się tak odstrzeliłaś?
- Jezu, Mika, dzisiaj są Walentynki!
-- Wa-len-tyn-ki -- szepnęłam - O Matko Boska, to już dziś?!?
- No brawo, kochana!
Nastąpiła chwila ciszy.
- To dla Jean'a się tak wystroiłaś? - zapytałam, ciepło się do niej uśmiechając
- Emmm... No tak... - odparła zarumieniona
Spotykali się od niecałego miesiąca, nie ukrywali tego, ale nie chcieli też wszystkim tego oświadczać. O ich związku wiedziałam tylko ja, jako najlepsza przyjaciółka Sashy i Marco, najlepszy kumpel Janeczka.
- Powiesz mu dzisiaj? - nagle spytała
- Ja? Co? Komu? Kiedy? Gdzie? Jak?
- No Erenowi to co do niego czujesz...
Teraz to ja oblałam się rumieńcem.
- Nie, nie dziś... - odparłam speszona
Byłam zakochana w Erenie. Nawet nie wiem, kiedy to się stało. Na początku traktowałam go jak brata, a potem, tak jakoś...
On mnie uratował. Gdyby nie on, pewnie byłabym już martwa. Zdecydowałam, że będę go chronić. Tylko Saszka o tym wiedziała.
- Jak nie dziś, to kiedy? - spytała zbulwersowana
- Ja...
- Mika, to twój dzień! Walentynki! To idealna pora, by wyznać komuś swoje uczucia!
- Ale... Co jak on nic do mnie nie czuje?- spytałam ze łzami w oczach
- Na pewno nie! On też coś do ciebie... Wiesz... Nie przejmuj się!- próbowała mnie pocieszyć
- Łatwo ci mówić...
- Oj, nie bądź już taka!
- Ale...
- Żadnych ale! Chodź do łazienki, to zrobię cię na bóstwo!
- No, dobrze...- niechętnie się zgodziłam, ale posłuchałam jej rady.
To będzie dziś! Moja wielka chwila- pomyślałam
Przyjaciółka otworzyła szafę i wyjęła z niej miętową sukienkę.
- Podoba ci się?
- Jest śliczna!- wykrzyknęłam z zachwytu
- Hehehe! Będziesz w niej wyglądać jak księżniczka!
- Czy ta sukienka... Jest twoja?
- Mojej starszej siostry...
- Ale, czy ja mogę?
- Nie przejmuj się! Nawet nie zauważyła, jak ją podwędzałam! Z resztą, miała ją może z raz ubraną...
- No, ok... Skoro tak...
Ziemniaczana Panna chwyciła mnie za rękę i pognałyśmy do łazienki.
Koniec rozdziału 1.
Nie jest on może idealny, ale wymyśliłam go w wannie, podczas kąpieli.
Zapytacie, co on ma związanego z Arminem? Naprawdę dużo... zresztą, niedługo się sami przekonacie. W następnym rozdziale, pojawią się nowi bohaterowie. Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do dalszego czytania :3
~ Mello

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz